Patrzysz na odpowiedzi znalezione dla zapytania: żarty dla dzieci





Temat: Szerszenie

"Olek" <sem@op.plwrote in message



Czy jest cos takiego (urzadzenie)ktore wystrzszy owady gniezdzace sie pod
dachowka lub inny sposow usuniecia na stele


Proponuje wezwac tepiciela insektow (telefon do najblizszego
dostaniesz na pewno dzwoniac pod numer 998 - strazy pozarnej).

Sprawa wyglada tak: szerszenie sa pod ochrona, jednak jesli zagniezdza
sie w poblizu czlowieka stanowia zbyt duze zagrozenie dla zdrowia lub
zycia (tak jest - ukaszenie 3 szerszeni juz moze spowodowac szok
anafilaktyczny i smierc) i w takim wypadku nie podlegaja ochronie.
Jesli masz dzieci, lub w poblizu mieszkaja dzieci powinienes
jak najszybciej sie tym zajac, to nie sa zarty. Dla dzieci juz ukaszenie
2 szerszeni moze byc niebezpieczne (nie mowie o przypadkach, gdy
ktos jest uczulony).

Szerszenie sa drapieznikami, maja inne zachowania niz np. pszczoly
lub osy. Czesto atakuja osoby znajdujace sie w poblizu gniazda.
Osobiscie juz mialem do czynienia dwa razy z gniazdami szerszeni
na mojej posesji, wiec wiem o czym mowie.

Przejrzyj resztę postów



Temat: PROPOZYCJA: pl.soc.dzieci.rowne-szanse RFD 1


In article <bid924$k5@inews.gazeta.pl, kameljanda wrote:
Przepraszam ale ja nie znam _żadnego_ żartu_ odnośnie tego wyrażenia
:-( Wobec czego nie budzi to we mnie niewłaściwych skojarzeń, czy coś ze
mną nie tak? ;-)


Oj bo to zwykle jednozdaniowe "żarty", określenia w stylu murzyn = biały
inaczej, gruby = chudy inaczej etc., których trochę powstało w okresie
ekspansji mody na polityczną poprawność. Tak czy inaczej określenie
"sprawny inaczej" nigdy nie było najszczęśliwsze (bo jest logicznie/
semantycznie błędne co gdzieindziej pokazuje Nina) a w tej chwili jest
dodatkowo mocno zdewaluowane. Fakt, trudno coś tu wymyślić neutralnego,
skoro "niepełnosprawne" razi zainteresowanych równie mocno lub bardziej.
Może "wiekszej troski"?


Trzeba by więc zacząć rozważać, co dla kogo znaczy, "pełnosprawność" a
"niepełnosprawność", jak też "niesprawny" czy też "sprawny inaczej".
Rzecz ma się tyczyć dzieci a z dzieci trudno stroić sobie pewne
niewłaściwie kojarzące się żarty....


Żaden temat nie jest wolny od żartów, szczególnie tam gdzie wprowadza
się sztuczne i nieprawdziwe określenia. To nie są zresztą żarty z dzieci a
raczej twórców takich wyrażeń.

Przejrzyj resztę postów



Temat: PROPOZYCJA: pl.soc.dzieci.rowne-szanse RFD 1


Fakt, trudno coś tu wymyślić neutralnego,
skoro "niepełnosprawne" razi zainteresowanych równie mocno lub
bardziej.
Może "wiekszej troski"?


Szczerze? Określenie całkiem niezłe. Tylko w formie "wiekszej-troski" o
tę _jedną_ literę za dużo.


 To nie są zresztą żarty z dzieci a
raczej twórców takich wyrażeń.


Nie jestem twórcą owego określenia a można powiedzieć, jego
użytkownikiem a jednak daleko mi do żartów.

kameljanda

Przejrzyj resztę postów



Temat: Ania
kogo wychowuja, lub tylko im sie wydaje!
Niech jeden tatus spasiony na mordzie, z druga mamusia, co nie ma czasu dla
synka, poczuja ulge, bo ich PEDALY MOZGOWO_KULTUROWE, wciaz zyja!!Ich latorosle
nie zawiaza sobie sznureczka pod gardelkiem, bo nie nauczeni sa WSTYDU<
ODCZUWANIA CZY ZACHOWAN!Jedza, pierdza, sikaja i robia zarty, jak DZIECI, no
nie??Tyle, ze granica zartu, posunela sie nieco w strone WYUZDANIA< CHAMSTWA<
PRZEMOCY I OKRUCIENSTWA!Jak to gaworzyli po obejrzeniu nagrania??TAM NIC NIE
BYLO!Moze jaskra zaatakowala matczyne oczy, skoro nie widzialy syna dewianta??A
moze spasiona morda tatusia, zbyt czesto przyjmowala kielbase, niz fakt
posiadania syneczka??Dziewczynka byla SAMA z problemem, bo owladnieta byla
czyms, co ludzie czujacy nazywaja wstydem.Wiem, co mowie. Dzisiaj jestem stara
baba, ale pamietam, ze doswiadczylam czegos podobnego. Nigdy nie powiedzialam
mojej matce, bo sie wstydzilam!Zmienilam zainteresowania i szkole!Inne czasy,
co?Nic bardziej mylnego!Ja nie mialam w matce partnera, przyjaciela,
nikogo.Dlatego nie powiedzialam.
Dzisiaj jestem matka, ale JESTEM w kazdym temacie!Robie za aniola i buldoga,
gdy idzie o moje dziecko!Moze tego zabraklo Ani? Przejrzyj resztę postów



Temat: Podpowiedź - uniwersalna książka dla ośmiolatków
A może tak coś zupełnie z innej beczki:
365 żartów dla dzieci od lat 7
www.oficynamak.pl/
to przynajmniej większość dzieci przeczyta, a i uciechę będą miały
napewno


Przejrzyj resztę postów



Temat: Okazje cenowe książek
Trafiłam też na "Wyprawę Tapatików" z il. A.Pilichowskiego-Ragno, wzięłam "Zakątek Fredzi", "Przyjaciela Leśnego Licha", "365 żartów dla dzieci", oprócz "Warszawa jest OK", jeszcze maleńką "Warszawa. Przewodnik małego podróżnika", "The complete stories and Poems" L. Carrola.
Cud, że dzieci wytrwały:-D

Przejrzyj resztę postów



Temat: Pelnia :-)
kobitki...
z ta pelnia to nie zarty!
najlepiej dzieci rodzic w pelni bo ja rodzilam w now...i wiecie co... dzieciak
mi sie przekrecil w zla strone ( kregoslupem do kregoslupa) i skonczylo sie na
cesarce. i stare babki wsiowe tylko kiwaly glowa ze przeciez skoro w now
rodzilam to inaczej sie skonczyc nie moglo! cala ciaze niunia mi siedziala
dobrej pozycji a w dniu porodu sie przekrecila na opak.wlasnie w now!
kobity do dziela i rodzic dzisiaj! raz raz
:)
pozdrawiam
Przejrzyj resztę postów



Temat: pytanie do NIEKLAPSUJĄCYCH
kamakszi napisała:

> Ciocie to robia w żartach, tzn. przez kolano i takie lekkie
papranie się po pupie (nie wiem, nie umiem tego inaczej nazwać;)).
Żartobliwe. Dzieci się cieszą, jak przy łaskotkach,

Coś mi tu nie gra. Te żarty jakieś mocno nieśmieszne, albo ja nie
mam poczucia humoru. Wiadomo, że bicie jest koszmarną
rzeczywistością wielu dzieci i nie tylko dzieci. Przedstawianie tego
jako figli IMHO stępia wrażliwość dziecka na przemoc wobec własnej
osoby oraz innych dzieci. Skąd potem maluch ma wiedzieć, że to już
nie żarty. Może ciocia w żłobku by dziecka nie uderzyła, ale jeśli
to zrobi ktoś inny, to pierwsze skojarzenie dziecka będzie się
odwoływać to tych "żartów". Skąd ma wiedzieć za jakiś czas, że padło
ofiarą przemocy i prosić o pomoc, jeśli z góry ma zafałszowaną
definicję tego, co jest przemocą, a co tylko żartami. Żartami na
temat przemocy ... Kurcze, może jestem przewrażliwona, ale mój
system wartości wyrzuca mi error.

Inna rzecz, to czemy mają słyżyć te żarty? Rozbawieniu dzieci? Są
inne sposoby. Czy może to jednak taka zakamuflowana groźba? Przejrzyj resztę postów



Temat: Dzieci Jerominów na Mazurach
Wioski żyją tak jak las, wśród którego są położone. W Sowirogu mężczyźni
wstawali wraz se słońcem, jedli mleczną zupę albo gryczaną breję, wkruszali do
nich razowy chleb i z koszami na grzbietach szli do pracy w lesie. Jeśli
leśniczy okazywał im życzliwość, praca nie była uciążliwa, a w każdym razie nie
tak cięzka, by odchodziła chęć do rozmowy lub by ustawały żarty Goguna.
Dzieci były w szkole, kobiety obrządzały obory, tkały lub wyrabiały masło, a
czasem klęcząc nad brzegiem jeziora prały bieliznę. We wsi panował spokoj, a
tylko raz w tygodniu wstępował listonosz. Psy przestawały szczekać i wszystko
wydawało się majakiem.

Gina Bojar urodziła syna. Mąż Giny, gdy sobie podpił, ciągle jeszcze próbował
tłuc ją pasem, lecz od kiedy na taką okazję zaczęła trzymać w kuchni wrzątek, by
oblać mu ręce, zaniechał bicia.

Wdowa Kroll osiadła jak zła monarchini na swoim dożywociu, odprzedawała synowi
cielęta i świnie, chowała pieniądze i tłukła synową kijem od miotły

Gogun znów chwytał na moczarach młode żurawie i sprzedał je w okolicznych
majątkach. Gdy wrócił nucąc smutne piosenki i koniecznie chciał jeszcze iść do
karczmy, żona zarzuciła na niego wielką sieć, związała ją u dołu, tak że niby
pojmany jastrząb leżał na podwórzu, dopóki nie wytrzeźwiał. Przejrzyj resztę postów



Temat: Trójmiasto w centrum Polski?
dziad_borowy napisał:
> Jak postanowili, tak zrobili:-)))))) I ze Zgierza powstal Sopot. Smacznego:-
))
> Dzierżbór takie żarty!!!

Oj, dzieci, dzieci... nawet najlepsze pomysly wysmiejecie? Czy na wykladach
tez smiejecie sie ze swoich wykladowcow? Bo jesli tak, to nie wroze wam dobrze
na przyszlosc.
Przejrzyj resztę postów



Temat: Liberałowie wszystkich parti - łączcie się!
Liberałowie wszystkich parti - łączcie się!
Słabych na przemiał! Kto by się bawił w litość - wolne żarty!
Że dzieci głodne, że rodzice bezrobotni, że nam grozi schronisko dla
bezdomnych? Do kanału z takimi problemami!
My tu prężymy piersi i bicepsy, kasa musi się zgadzać i może być tylko dla
nas!
ZBK wykosić... co proszę? 400 ludzi pójdzie na bruk? A niech idą, niech
zakładają działalność gospodarczą!
MPGK przechwycić w prywatę - wszak na śmieciach teraz w świecie najlepszy
interes!
Liberałowie czuj duch - idą wybory! Wy tak ładnie umiecie przekonywać ludzi
że 2 + 2 = 4. Wy niezmordowani wielbiciele wolnego rynku, na którym zamiast
zdrowej konkurencji jest wolna amerykanka: kto więcej zagarnie dla siebie!
Wszędzie was pełno i z lewa i z prawa, już o środku nie wspominając.
Ciekawe kto was wybierze? Liczycie na zorientowanych czy może na półgłówków?
To będą ciekawe wybory!
Korka
Przejrzyj resztę postów



Temat: To niebezpieczne przejście
nie no, jaja... jestem ciekaw ile musiałoby się palić zielone
światło, żeby ktoś na nim nie zdążył przejść wąskiej, dwupasmowej
jezdni.. 2,3 sekundy? bez żartów, przecież dzieci i nawet osoby
starsze to nie ślimaki... chyba ze ktos uznaje że będąc 10 metrów od
pasów MUSI przejść - to wtedy faktycznie moze nie zdążyć

sprawa z mylącymi światłami bez komentarza - jak ktos napisał:
przechodzenie przez jezdnię wymaga spojrzenia czy coś jedzie (zasada
LPL, lub L jeśli jednokierunkowa) więc o co tyle krzyku... tak, wiem
że wypadki były są i będą ale nie popadajmy w paranoję a tu być
może szykuję się kolejna decyzja ANTYkierowcy.... słabo, słabo widzę
komunikację w Płocku Przejrzyj resztę postów



Temat: 60 tys. podpisów przeciwko Giertychowi
Zabawa? To godna nasladowania postawa. Jesli w Polsce jest prawdziwa
demokracja, akcja zostanie wznowiono i dziesiatki tysiecy podpisow zostanie
zlozonych - premier MUSI odwolac ministra. Jesli nie odwola - znaczy to nie
jest demokracja. I tylko dlatego ze sie sam nie chcesz, boisz lub nie umiesz
podpisac pod odezwem, nie rob zartow "z dzieci" Sa dojzalsi niz Ty. Przejrzyj resztę postów



Temat: Wygrała konkurs, nie będzie dyrektorką
Wygrała konkurs, nie będzie dyrektorką
"To był jeden dzień i jeden taki przypadek. Młodzież z mojego gimnazjum
pozostała bez opieki ratownika przez trzy godziny lekcyjne." AŻ JEDEN!!!
Przecież to kompromitacja dyrektora szkoły!!! Za co ta pani brała pieniądze,
skoro "cedowała"? Ciekawe,jakby "śpiewała",gdyby doszło do jakiegoś
nieszczęśliwego zdarzenia? Skoro jednak nie doszło,to jest OK?! ŻARTY! Z
dzieci,z rodziców i pewnie też z nauczycieli. Przejrzyj resztę postów



Temat: Wygrała konkurs, nie będzie dyrektorką
Gość portalu: oburzona napisał(a):

> "To był jeden dzień i jeden taki przypadek. Młodzież z mojego gimnazjum
> pozostała bez opieki ratownika przez trzy godziny lekcyjne." AŻ JEDEN!!!
> Przecież to kompromitacja dyrektora szkoły!!! Za co ta pani brała pieniądze,
> skoro "cedowała"? Ciekawe,jakby "śpiewała",gdyby doszło do jakiegoś
> nieszczęśliwego zdarzenia? Skoro jednak nie doszło,to jest OK?! ŻARTY! Z
> dzieci,z rodziców i pewnie też z nauczycieli.
> szanowna Pani oburzona :czytać ze zrozumieniem myślenie nie boli. Przejrzyj resztę postów



Temat: Kazia Szczuka w Białymstoku
Swoja droga jestem ciekawy czy Szczuka przeprosila ta dziewczynke bo przeprosiny
by sie nalezaly ? I dlaczego ona wybrala sobie dziecko na obiekt zartow a dzieci
jak wiadomo sa wplywowe .Mala Madzia posluchala radyja jej sie spodobalo i jak
kazde dziecko zaczela nasladowac osoby tam sie wypowiadajace w wiekszosci starsze. Przejrzyj resztę postów



Temat: USA - kary za gwałt: 65lat, bez prawa widzeń, zwolnień itp, Polska ?
Wlasnie w sobote, majac duzo czasu sluchalam sobie TOK FM, gdzie opisywano
sprawe rodaka w Teksasie, ktory dostal 35 lat za molestowanie seksualne dziecka
swojej dziewczyny, z ktora mial zamiar sie ozenic. Podobno sprawa byla
naglasniana w reportazach Trojki. Chlopak sie nie przyznal, jak twierdzi, jest
niewinny. Nie mial zielonej karty. Nie stac go bylo na adwokata, wiec dostal
takowego z urzedu. I to bylo najwiekszym bledem, bo adwokat go pograzyl jeszcze
bardziej. A prokuratorka zamienila sprawe w szczebel drabiny swojej kariety
politycznej. Sprawa odbyla sie w Teksasie, ktory ma bardzo surowe prawa pod tym
wzgledem. Wlasnie toczy sie zbiorka funduszy wsrod Polonii, bo potrzeba na
wynajecie adwokata do apelacji ok $20000. Polska ambasada nie kiwnela palcem by
pomoc. Podobno maja male fundusze. Historia wydaje sie autentyczna, dzwonil do
redakcji czlowiek, ktory w Toronto zbiera pieniadze na pomoc Tomkowi, takze
jego matka. Musze odnalezc odnosniki do strony organizujacej pomoc.
Rzeczywiscie w tych sprawach nie ma na zachodzie zartow, ochrona dzieci czy
kobiet, molestowania w czasie pracy itd doprowadzona zostala do absurdu i
trzeba znac te realia zeby wiedziec jak w takim swiecie zyc. Przejrzyj resztę postów



Temat: Dlaczego nie lubimy biednych?
Dlaczego nie lubimy biednych?
A może się mylę?

Niewyspany, niedomyty, czasem głodny uczeń – pochodzący z biednej rodziny
stał się przedmiotem żartów innych dzieci i obiektem dezaprobaty i połajanek
nauczycieli.
Nikt się z nim nie bawił, nikt go nigdzie nie zapraszał – bo narażał się na
przezwiska innych.

Biedny = wykluczony.

Biednych łatwo traktować z góry, z lekceważeniem, protekcjonalnie, z pogardą.
O biednych mówi się, że są głupi, leniwi, że to ich wina.

Biedne dziecko często się wstydzi. Przejrzyj resztę postów



Temat: Dlaczego nie lubimy biednych?
zalezy w jakiej czesci swiata ;)
rozrzutny napisał:

> A może się mylę?
>
> Niewyspany, niedomyty, czasem głodny uczeń – pochodzący z biednej rodziny
>
> stał się przedmiotem żartów innych dzieci i obiektem dezaprobaty i połajanek
> nauczycieli.
> Nikt się z nim nie bawił, nikt go nigdzie nie zapraszał – bo narażał się
> na
> przezwiska innych.
>
> Biedny = wykluczony.
>
> Biednych łatwo traktować z góry, z lekceważeniem, protekcjonalnie, z pogardą.
> O biednych mówi się, że są głupi, leniwi, że to ich wina.
>
> Biedne dziecko często się wstydzi.


Bywaja cywilizacje mniej glupie od naszej :)
Przejrzyj resztę postów



Temat: zapalenie krtani=antybiotyk?
Leki rozkurczowe np. ventolin sa refundowane. Sterydy jesli recepta
ma zaznaczone chorobe przewlekla sa na ryczalt i kosztuja chyba 3 zl.
Wydaje mi sie, ze powinnas sie zaopatzryc w nebulizator i robic
inhalacje z pulmicortu w domu. Z twoich slow wynika, ze do tej pory
nikt ci nie powiedzial jak postepowac w razie zapalenia krtani. Moze
znajdz dobrego lekarza, ktory by ci pomogl.
Jesli dziecko nie kaszle szczekajaco to znaczy, ze stan nie jest
zly. No ale cos powinien dostawac, zeby obrzek sie zmniejszyl.
Powinnas miec leki rozkurczowe i sterydy w domu. W opcji albo do
tuby albo do nebulizatora. Moze idz prywanie do jakiegos lepszego
lekarza, bo z krtania nie ma zartow. Wiele dzieci laduje w szpitalu.
Testy alergiczne robione u malego dziecka moga nic nie wykazc, ale
to akurat nie ma znaczenia, bo stosuje sie w takich wypadkach
leczenie objawowe.
Moja rada znajdz jutro dobrego lekarza alergologa lub pediatre i wez
od niego recepty na leki. Jezdzenie z chorym malcem na inhalacje
jest bez sensu, bo moze cos jeszcze zlapac w przychodni. Poza tym
takie inhalacje powinny byc robione przynajmniej dwa razy dziennie.
Zycze powdzenia Przejrzyj resztę postów



Temat: CZYTAĆ-OD KIEDY???
Czytałam Gabie tzw. 'mimochodem" - ona zajmowała sie swoimi niemowlęcymi
sprawami - typu ogladanie sobie nózek, czy też ssanie pięty, a ja czytałam jej
bajeczki. NIe protestowała Nie czytałam, rzecz jasna całego Pana Tadeusza,
tylko krótkie wierszyki i historyjki.. potem zaczęłyśmy wspolnie do ksiązek
zaglądac - zaczęłyśmy od tych najprostszych - z rysuneczkami (takie rózne
harmonijkowe itp).., żeby przejśc do bardziej skomplikowanych. Efekt? Gaba
kocha ksiązki, najwiekszą karą jest: "dziś nie będzie czytania"... Genialne
dziecko, nieprawdaz , hihihi?!
Zarty żartami, dzieci potrzebują czasu, zeby sie oswoic z ksiązką,
skoncentrowanie sie na bajce wymaga od nich wiele wysilku.. zatem cierpliwości
i nie zniechęcaj sie, czytaj po troszeczku. Aha, i sama dużo czytaj
(niekoniecznie Brzechwę )) )- bedziesz najlepszym wzorem dla swego dziecka.
Pozdrawiam,
Marghe

PS. W naszym przypadku przez jakiś czas egzamin zdawały bajki nagrane na
kasetach (polecam Kubusia Puchatka w wykonaiu Ireny Kwiatkowskiej!!). Po
prostu właczalam i sobie lecialy gdzies w tle, podejrzewam, że Gaba coś tam z
nich wyłapywała

Przejrzyj resztę postów



Temat: Jak pomóc dziecku z ADHD
Powołuję się na przytoczone przez Ciebie dane. 4-8% tak więc na
każdą setkę dzieci w wieku do 9 lat 4-8 ma ADHD. Czyli 1-2 w 30
osobowej klasie. Czy są to dane zawyżone tego tak do końca nie
wiadomo, ale przyjmijmy, ze tak jest. Jesli jest to prawda to jest
to dramat. Dramat DZIECI NORMALNYCH I NAUCZYCIELI nie mniejszy niż
dzieci i rodziców z ADHD.
W każdej bowiem chwili nieobliczalne , nie ze swojej winy, dziecko z
ADHD może stać się przyczyna ciężkiego uszkodzenia siedzącego w
ławce obok kolegi, a nauczyciela zaprowadzić na ławę oskarzonych! To
wcale nie żarty! Jeżeli dzieci z ADHD jest aż 8% to trudno się
dziwic, ze lekcje wyglądają tak jak wyglądają, że nauczyciel nie
uczy a skupia się na chorym dziecku czy raczej dzieciach!
Trzeba wiec pilnie zatrudnić psychologów w ilości identycznej do
nauczycieli. Tak, aby w każdej 30 osobowej klasie były co najmniej 2
dorosłe osoby - jedna ucząca, druga czuwająca nad bezpieczeństwem.
Jesli to prawda........ Przejrzyj resztę postów



Temat: Nie mogłem się powstrzymać :-)
Czlowieku radze poczytac ksiazke o tematyce "Kodowania" w ktorej znajdziesz
odpowiedz dlaczego nie pisze polskich liter, a moglem sie pomylic w otografi z
dwoch powodow studiuje nie polonistyke a Informatyke a UZ - to Uniwersytet
Zielonogorski, i nie patrze na monitor kiedy pisze jakos sie tak nauczylem,
musze to zmienic,bo lepiej jest patrzec na monitor a nie na klawiature :)
dlatego moge popelniac bledy,ale na usenecie jest to wybaczalne,nie mam za
duzo czasu aby sie klocic na grupie o kubusiu dlatego tez to tez przyczynia
sie do tego ze nie sprawdzam tego co juz napisalem.


Nie wiem kto sie tutaj bardziej pograza. Kurson wyslal
posta, aby rozweselic towarzystwo grupowe. Ja sie usmialem, co
wcale nie znaczy, ze napisalbym podobny list. Stosunek do tego
rodzaju krytyki jest sprawa nie na ta grupe. Nidgy wczesniej
nie widzialem Ciebie, wypowiadajacego sie na sprawy zwiazane
z grupa, wiec wypadaloby wykazac sie chociaz odrobina skromnosci
i nie robic afery bez powodu ! A jak Cie ktos urazil to polecam KF,
mnie tez tam mozesz umiescic, nie strace duzo :-P


Nie wiesz to radze sie bardziej przyjrzec i spojrzec na to racjonalnie,
takie zarty to dzieci w podstawowce znaja bo u nich samo przeklenstwo to zart,
znam od ludzi wykwitniejsze zarty, dobrze ze chociaz tego bys nie zrobil,
nigdy sie nie wtracalem do tej grupy tylko ja przegladalem od czasu do czasu
ale dzisiaj naprawde wkurzyl mnie post Kursona, skrmonosc to tez pojecie
szerokopojetne,nie robilem tego bez powodu, wiem co to jest KF, i znam jescze
inne sztuczki ktore mozna z tym robic ale o tym innym razem :, zastanowie sie
jescze nad wrzuceniem tam paru osob ;)

Przejrzyj resztę postów



Temat: Nie mogłem się powstrzymać :-)


Czlowieku radze poczytac ksiazke o tematyce "Kodowania" w ktorej
znajdziesz
odpowiedz dlaczego nie pisze polskich liter, a moglem sie pomylic w
otografi z
dwoch powodow studiuje nie polonistyke a Informatyke a UZ - to Uniwersytet
Zielonogorski, i nie patrze na monitor kiedy pisze jakos sie tak
nauczylem,
musze to zmienic,bo lepiej jest patrzec na monitor a nie na klawiature :)
dlatego moge popelniac bledy,ale na usenecie jest to wybaczalne,nie mam za
duzo czasu aby sie klocic na grupie o kubusiu dlatego tez to tez
przyczynia
sie do tego ze nie sprawdzam tego co juz napisalem.


Ja tez pisze bez polskich znakow, ale nie robie podstawowych
bledow. A studia na informatyce nie zwalniaja od wiedzy z zakresu
Liceum.
BTW - UZ to nic imponujacege, wiec tym bardziej zycze wiecej
skromnosci. I skoro nie masz czasu na takie tematy, to po
prostu nie odzywaj sie.


| Nie wiem kto sie tutaj bardziej pograza. Kurson wyslal
| posta, aby rozweselic towarzystwo grupowe. Ja sie usmialem, co
| wcale nie znaczy, ze napisalbym podobny list. Stosunek do tego
| rodzaju krytyki jest sprawa nie na ta grupe. Nidgy wczesniej
| nie widzialem Ciebie, wypowiadajacego sie na sprawy zwiazane
| z grupa, wiec wypadaloby wykazac sie chociaz odrobina skromnosci
| i nie robic afery bez powodu ! A jak Cie ktos urazil to polecam KF,
| mnie tez tam mozesz umiescic, nie strace duzo :-P

Nie wiesz to radze sie bardziej przyjrzec i spojrzec na to racjonalnie,
takie zarty to dzieci w podstawowce znaja bo u nich samo przeklenstwo to
zart,
znam od ludzi wykwitniejsze zarty, dobrze ze chociaz tego bys nie zrobil,
nigdy sie nie wtracalem do tej grupy tylko ja przegladalem od czasu do
czasu
ale dzisiaj naprawde wkurzyl mnie post Kursona, skrmonosc to tez pojecie
szerokopojetne,nie robilem tego bez powodu, wiem co to jest KF, i znam
jescze
inne sztuczki ktore mozna z tym robic ale o tym innym razem :, zastanowie
sie
jescze nad wrzuceniem tam paru osob ;)


Kazdy ma inne poczucie humoru, nie ma sensu dyskutowac na
ten temat. Jesli cos takiego Cie wkurza, to radze sie uodpornic,
bo w naszym kraju sa na porzadku dziennym bardziej absurdalne
sytuacje (bardziej wkurzajace). Kurson przedstawil jedna z nich
i reakcje na nia, ktora we mnie przynajmniej wywolala odruch
przesmiewczy. Wg mnie smiech jest lepsza reakcja na cos
takiego niz placz, zatem zycze Ci wiecej luzu.

Dla mnie EOT.

Przejrzyj resztę postów



Temat: sprostowanie
On Thu, 17 Jun 1999 09:43:30 GMT, kataryni@w.pl (Kataryniarz)
wrote:


To (bez urazy) kup sobie w kiosku albo ksiegarni ksiazeczke z
dowcipami.


Chetnie, ale niestety nie bawia mnie zarty dla dzieci i staruszkow.


Bedzie taniej i latwiej, a to jest (jak sama nazwa
wskazuje) lista dyskusyjna.


No to dyskutujmy o kawalach, a nie o papiezu, zasranych zydach czy o
jakichs donosicielach.
(proponuje zalozyc grupy,  pl.listserv.papierz-l , pl.listserv.rzydy-l
oraz pl.listserv.kapoos-l  dla dysydentow chomoru)

Przychodzi baba do lekarza ze skarpeta na glowie (baba, nie lekarz).
Lekarz sie pyta : "Co pani dolega?"
Na to baba: "To jest kurwa napad!!!!"

a jesli bylo ... to kilka o blondynkach, bo widze ze juz wszyscy o
nich zapomnieli:

Why do blondes wear ear muffs?
-To avoid the draft.

What's the mating call of the blonde?
-"I'm soooo drunk"

What's the mating call of the brunette?
-"All the blondes have gone home!"

What is the blonde doing when she holds her hands over her ears?
-She's trying to hold on to a thought.

Why did the blonde stare at the frozen orange juice can for 2 hours?
-Because it said "concentrate".

Why did the blonde put her finger over the nail when she was
hammering?
-The noise gave her a headache.

Why did the blonde climb up to the roof of the bar?
-She heard that the drinks were on the house.

Why don't blondes have elevator jobs?
-They don't know the route.

What is the first thing a blonde learns when she takes driving
lessons?
-That you can also sit upright in a car.

Lajf ys brutal end ful ow zasadzkas....
....end somtajms kopas w dupas
kiler(a)sprintKROPECZKAca

Przejrzyj resztę postów



Temat: żarty dla dzieci
żarty dla dzieci
słuchajcie, mam problem - ma on 6 lat i nie bardzo łapie kawały..
Znacie jakieś takie, które by dotarły do przedszkolaka? Przejrzyj resztę postów



Temat: Jestem matką Pani trojga dzieci
To bardzo dziwny tekst. I bardzo nieprawdziwy.
Dziwny, bo czytac go, to troche tak, jak rozmawiac z czlowiekiem ktory mówi
jedno, ale cała mowa jego ciała sugeruje coś przeciwnego. A więc autorka pisze
że trzeba żeby dzieci poznały biologicznych rodziców, ale jednoczesnie przez
cały czas widac że to dla tej rodziny jest meka (rozterki matki, płacz
dorosłych dzieci które boja sie o to spytac, wycofanie się ojca itd).
Mam wrażenie, że autorka chciała napisac jak to było, ale zorientowała się, że
przecież wszyscy bohaterowie historii to przeczytaja więc zaczęła koloryzować i
upiększac. No wyobraźmy sobie chcby wizytę u tej matki biologicznej. Skoro
oddała te dzieci i ona była bita, był alkoholizm no to nie oszukujmy się, to
ludzie z marginesu. Czyli pewnie stara waląca sie kamienica, rudera, powybijane
szyby na klatce, i ona nie stroniąca od kieliszka. A jak to jest opisane? Że
wyjeżdza szampan i ciasteczka i wita ich troskliwa babcia dopytująca sie o
dzieci. Czyli kiedys piła i oddawała co tylko urodziła a teraz zmądrzała, jest
prezesem banku i pracuje społecznie? bez żartów.
Sama ta rodzina z Holandii jest tez dziwna. Ojciec który się odsuwa i obraża
jakby kiedy zostaje odrzucona jego rada? A co to ma być? Z tego powodu się
obraził i uznał że jego autorytet ojca został naruszony? Bez żartów.
Same dzieci które albo się poobrażały na nowa albo starą rodzinę mimo że
przecież teoretycznie nie ma powodu?
Autorka która niby pracuje przez tyle lat z adoptowanymi dziecmi i jest tu niby
fachowcem a boi sie pogadac z dziecmi. jakies niedopowiedzenia? Sekrety? Nie
radzi sobie z tym.
Żeby nie przedłużać. Nie zrozumcie mnie xle. Cała sprawa jest z pewnością
bardzo trudna i tego nie kwestionuję. Kwestionuję sposób jej opisania pełen
luk, niedomówien i przeinaczen. pewnie według autorki w dobrym celu (bo co
powie mąż a co powiedza dzieci, a co powie ta matka biologiczna jak to
przeczytają)
Tyle tylko że taka postawa nie ma nic wspólnego z prawdą o która zabiega sama
autorka - że dzieciom trzeba mówić całą prawde i nie ukrywac jej. Zgoda, ale
jesli ta prawde chce się mówić to nie ukrywajmy jej.
A ja mam niezbite wrażenie, że ten tekst to coś jak relacja z jazdy samochodem.
Ktoś testuje samochód i mówi przez cały czas że samochód jest znakomity, a ja
widze że własnie odpadł reflektor. Mówi że jest bardzo cichy a ja słysze że
warczy, mówi że jest komfortowy a mi jest niewygodnie.


Przejrzyj resztę postów



Temat: Żart rozum odbiera
Mhm, a muszka bez nog staje sie glucha:)
Ta rewelacja przypomina mi w samej rzeczy rewelacje z dowcipu. No jasne, ze
zart ostabia osobe ktora jest przedmiotem zartow! Jezu, dzieci, toz do tego
zadnych badan nie potrzeba, lecz wlasne doswiadczenie. Przejrzyj resztę postów



Temat: Żarty / kawały dla dzieci (?)
Widziałam dwie pozycje związane z tą tematyką:
-Wielka księga żartów dziecięcych wydawnictwo Liber
-365 żartów dla dzieci od 7 roku życia, wydawnicwto Imbir (ta pozycja bogato
ilustrowana).
Pozdrawiam serdecznie :)
Przejrzyj resztę postów



Temat: To już jest lekka przesada!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy niedawno byla jakas komunia ?
Wtedy wlasnie wzrasta ilosc takich glupich zartow, gdy dzieci dostaja na prezent
komputery.
Do Jaska... JPZ jest jaki jest, zapalczywy, zlosliwy, etc, ale watpie zeby
pochwalal Twoje dzialania

M. Przejrzyj resztę postów



Temat: Trójmiasto w centrum Polski?
boards_of_canada napisał:

> > Dzierżbór takie żarty!!!
>
> Oj, dzieci, dzieci... nawet najlepsze pomysly wysmiejecie?

A czy w Canadzie tylko same smutasy ?
Z zimna cy cóś ?
pozdr. Przejrzyj resztę postów



Temat: wypadek na placu zabaw w Parku OPAK
Ale sobie fajny temat do zartow znalezliscie...
Dzieci neostrady...
Przejrzyj resztę postów



Temat: PZPN zapowiada ostrą walkę z ministrem Lipcem
7656365 komisja ETYKI oczyszczajaca pilke...
z tymi komisjami ETYKI to juz qwa wolne zarty, niedlugo dzieci zapomna co to
ETYKA... Przejrzyj resztę postów



Temat: Pomóżcie, bo nie wiem jaką decyzję podjąc
Witam!
To co opisałaś jest mi bardzo dobrze znane. Moj mały ma 10 miesiecy i juz 4
razy chorował na zapalenie oskrzeli które 2 razy przerodziło sie w zapalenie
płuc,a to właśnie dlatego że pogorszenie następowało dosłownie w ciągu jednej
nocy. W lipcu Kacperek zaczą kaszlec w niedziele wieczorem byl to bardzo
niewielki kaszel zdawało by sie ze malemu slinka nie w ta dziurke poleciala,
wiec nie przejmowałam sie tym zbytnio, az do rana. Gdy maly wstal mial juz
bardzo mokry kaszel choćnie kaszlał czesto. Pojechalam do lekarza okazało sie
ze osłuchowo niby nic nie wskazuje ani na oskrzela, ani tym bardziej na płuca
wiec przepisala jakis syropek i wrocilismy do domu. dwa dni pozniej moj
maluszek zaczal kaszlac jeszcze mocniej i tylko troszke mu swistalo (ale tylko
podczas kaszlu) wiec znowu pojechalam do lekarza a ona znowu nic osluchowo nie
zauwarzyla ale dala skierowanie na rentgen klatki piersiowej i okazało ze
Kacper ma poczatki obustronnego zapalenia pluc. Bez goraczki, bez niczego, bez
zadnego oslabienia. Trafilismy do szpitala gdzie byl najzywszym dzieckiem na
oddziale i nikt nie wierzyl za ma zapalenie pluc.
Drugi raz rozegrało sier to troche szybciej i troche w inny sposób.
Poniedzialkowy wieczór maly zakaszlał, wiec ja prowadzona doswiadczenie we
wtorek popędzilam do lekarza. I jak zwykle nie ma goraczki, ani kataru ,ani
osłabienia osłuchowo wszystko gra , gardełko czyste. Wiec tylko syropek. Ale
drugiego dnia koszmar Kacper jakos dziwnie zaczal oddychac oddychał calym
brzuszkiem , gdy nabierał powietrza to caly brzuszek mu sie nadymal,
przestraszylam sie i szybko do lekarza okazało sie ze ma juz skurcze oskrzeli i
odoskrzelowe zapalenie pluc i jeszcze kilka godzin a trafilby pod respirator.
Wiec ja ze swojej strony radzilabym dac ten antybiotyk, lub natychmiast
skontaktowac sie z jakims innym lekarzem bo to nie sa zarty. Wiele dzieci
bierze antybiotyki i nic po jednym im sie nie dzieje wiec mysle ze i ten jeden
jej nie zaszkodzi. wiem takze ze kazdo dziecko jest inne ale nie warto czekac
bo moze byc gorzej Nie daj Boze!!!!
Pozdrawiam Beata.
Przejrzyj resztę postów



Temat: co zjadają dzieci?
Zarty zartami - dzieci jedza niesamowite rzeczy ale z tymi scianami to bym poobserwowala dziecko. Jesli jedza tynk ze scian, ziemie z doniczek itp to moze byc "pica" czyli objaw niedoboru mikroelementow. Przejrzyj resztę postów



Temat: Jestem matką Pani trojga dzieci
Gość portalu: Pi napisał(a):

> To bardzo dziwny tekst. I bardzo nieprawdziwy.
> Dziwny, bo czytac go, to troche tak, jak rozmawiac z czlowiekiem ktory mówi
> jedno, ale cała mowa jego ciała sugeruje coś przeciwnego. A więc autorka
pisze
> że trzeba żeby dzieci poznały biologicznych rodziców, ale jednoczesnie przez
> cały czas widac że to dla tej rodziny jest meka (rozterki matki, płacz
> dorosłych dzieci które boja sie o to spytac, wycofanie się ojca itd).
> Mam wrażenie, że autorka chciała napisac jak to było, ale zorientowała się,
że
> przecież wszyscy bohaterowie historii to przeczytaja więc zaczęła
koloryzować i
>
> upiększac. No wyobraźmy sobie chcby wizytę u tej matki biologicznej. Skoro
> oddała te dzieci i ona była bita, był alkoholizm no to nie oszukujmy się,
to
> ludzie z marginesu. Czyli pewnie stara waląca sie kamienica, rudera,
powybijane
>
> szyby na klatce, i ona nie stroniąca od kieliszka. A jak to jest opisane? Że
> wyjeżdza szampan i ciasteczka i wita ich troskliwa babcia dopytująca sie o
> dzieci. Czyli kiedys piła i oddawała co tylko urodziła a teraz zmądrzała,
jest
> prezesem banku i pracuje społecznie? bez żartów.
> Sama ta rodzina z Holandii jest tez dziwna. Ojciec który się odsuwa i obraża
> jakby kiedy zostaje odrzucona jego rada? A co to ma być? Z tego powodu się
> obraził i uznał że jego autorytet ojca został naruszony? Bez żartów.
> Same dzieci które albo się poobrażały na nowa albo starą rodzinę mimo że
> przecież teoretycznie nie ma powodu?
> Autorka która niby pracuje przez tyle lat z adoptowanymi dziecmi i jest tu
niby
>
> fachowcem a boi sie pogadac z dziecmi. jakies niedopowiedzenia? Sekrety? Nie
> radzi sobie z tym.
> Żeby nie przedłużać. Nie zrozumcie mnie xle. Cała sprawa jest z pewnością
> bardzo trudna i tego nie kwestionuję. Kwestionuję sposób jej opisania pełen
> luk, niedomówien i przeinaczen. pewnie według autorki w dobrym celu (bo co
> powie mąż a co powiedza dzieci, a co powie ta matka biologiczna jak to
> przeczytają)
> Tyle tylko że taka postawa nie ma nic wspólnego z prawdą o która zabiega
sama
> autorka - że dzieciom trzeba mówić całą prawde i nie ukrywac jej. Zgoda, ale
> jesli ta prawde chce się mówić to nie ukrywajmy jej.
> A ja mam niezbite wrażenie, że ten tekst to coś jak relacja z jazdy
samochodem.
>
> Ktoś testuje samochód i mówi przez cały czas że samochód jest znakomity, a
ja
> widze że własnie odpadł reflektor. Mówi że jest bardzo cichy a ja słysze że
> warczy, mówi że jest komfortowy a mi jest niewygodnieGosia
Pi ta pani moze nie jest pisarka, ale to wspaniala kobieta i czego sie
czepiasz. W Twoim tekscie to juz na pewno nie wiadomo o co Ci chodzi.
>
>
Przejrzyj resztę postów



Temat: normalna ex, czy nienormalna macocha
Z chorobami to jest różnie. Z byle katarem dziecko może do ojca przyjść.
Gorączka to już coś gorszego. Podziwiam takie matki, bo ja niestety z tych
wystrachanych - ufam M, ale chodziłabym chyba do tyłu z niewiedzy jak tam
dziecko u niego, czy nadal gorączkuje, czy go oklepuje, czy sprawdził, że się
nie zakrztusił itd. Mój mały wymaga szczególnej opieki, łatwo chwyta infekcje,
wielu leków przyjmować nie może i tak było od urodzenia. A niechby M się pluł,
że dziecka mu nie wydaję, choć to jego termin - zaproponowałabym inny dzień na
nadrobienie zaległości, jak nie, to spadówa, dom jest od chorowania. A poza tym
wiadomo, jacy są faceci... Większość do intensywniejszej opieki się nie nadaje,
bo "przecież od anginy się nie umiera" i w ostateczności nad dzieckiem
chodzi... bardziej poczuwająca się osoba, kobieta, a więc macocha ;)

coco, na przyszłość się pilnuj. Być może teraz jesteś spanikowana, być może
Twoja eksia jest naprawdę za bardzo "na luzie". Z chorobami nie ma żartów -
jeśli dzieci chorują, to niech ojciec o nie dba, dawkuje leki itd. - to wielka
odpowiedzialność i gdyby coś się stało, to nie miałabyś życia (moja młoda była
już raz w szpitalu przez lek, który przepisała jej pediatra...). Moja eks nie
dawała dziecka złośliwie i stale szantaże były, mimo, że dzieciak za ojcem
płakał, ale jak pasowało, bo miała z panem plany, to oddawała małą w zdrowiu i
chorobie. Wcześniej matka eksi opiekowała się małą, pomagała eksi, ale odkąd
zorientowała się, że facet zaczął grać pierwsze skrzypce dla eksi i dziecko
zaczęło na tym tracić - odmówiła pomocy, by eksia bywała z dzieckiem, bo mała
za nią tęskniła - zadzwoniła kiedyś do mojego M i powiedziała, że przestała
wyręczać jego byłą i M ma mieć oko na kontakty tak, by mała nie siedziała stale
u niego, bo potrzebuje matki. Byłam w ciąży, wczesnej, ale już widocznej i ona
o niej wiedziała, gdy chciała, by M się zajął małą chorą na różyczkę. A co tam
moje - jakby się coś stało, to by się cieszyła (bo przecież gdy wylądowałam na
patologii ciąży, to M otrzymał takie telefoniczne życzenia - "by się mu
szczęśliwie rodzina NIE powiększyła". Tydzień przed porodem młoda sprzedała mi
taką trzydniówkę, że siedziałam na kiblu i ciekło mi po nogach, a na kolanach
trzymałam miskę i do niej rzygałam. Myślałam, że dziecko gardłem wydam na
świat. W szpitalu powiedzieli, że to wielkie szczęście, że nie rodziłam wtedy -
mały byłby hospitalizowany; rodzenia z taką biegunką i torsjami sobie nie
wyobrażam... A potem okazało się, że eksia puściła dziecko wiedząc o chorobie -
powiedziała M, żeby nie przesadzał, bo na trzydniówkę się nie umiera, a jak bym
wtedy urodziła, to współczesna medycyna by mi dziecko uratowała... Gdy mały się
urodził, M był bardzo czujny. Nie zabierał małej do nas, gdy wymagała siedzenia
w domu (bo eksia miała pomysł, by ze świnką u nas była, a młode miało 3
tygodnie), a jeśli choroba była lekka, to zabierał małą do swojej mamy -
dzwonił do pediatry, mówił, że objawy są takie a takie i czy trzeba dzieci
izolować, czy nie. Jak trzeba było, to szli do teściowej, jak nie - do domu.
Gdybym była stąd, to bym się po prostu zwijała do rodziców, a tak nie miałam
gdzie. Moje dziecko ma obniżoną odporność, pediatra kazała izolować od innych
dzieci, od chorób przynajmniej do pierwszego roku życia, musiałam na niego
uważać, był obciążony lekami, teraz to nie jest możliwe - odkąd mała z nami
jest, zaczęły się choroby i na to już wpływu nie mam, pocieszam się tylko, że
kiedyś te zastrzyki się skończą... Eksia nam często takie numery cięła, bo
chodziło o kasę na leki i za wizyty - wiedziała, że jak M tylko się zorientuje,
że młodej coś dolega, to załatwi temat sam i opłaci. Próbował się z nią
dogadać, by była szczera, on i tak będzie płacił, ale niech nie bawi się w
kukułkę, on był w ciężkiej sytuacji z powodu zdrowia syna i musiał po prostu
wiedzieć na czym stoi - wtedy mógł wszystko zorganizować (np. opiekę nad młodą,
tyle, że u swojej mamy), ale na to pójść nie chciała, bo by było oficjalnie, że
to taki poczuwający się ojciec i jak by podtrzymała mit dzielnej samodzielnej?
Na szczęście M był w komitywie z przedszkolankami, babki sprawę znały,
wiedziały o przebojach małej z "ojczymem", o stanowisku matki wobec tych
przeżyć, wiedziały na co dziecko choruje (M wiedział, gdy dziecko przestawało
chodzić do przedszkola, a matka nie chciała z nim gadać) i się wzajemnie
informowali o różnych sprawach i problemach, podobnie sprawy się miały w
ośrodku zdrowia, gdzie M często wdeptywał sprawdzać, czy coś się nie dzieje -
od eksi nigdy nie uzyskał takich informacji, a że do przychodni chodził z młodą
rzadko, bo częściej na pierwszą pomoc (gdyż chore dziecko dostawał z reguły z
zaskoczenia i ośrodek był już zamknięty), więc pozostawał szpital i gabinety
prywatne. Kurczę, jak sobie to przypominam, to normalnie do tej pory wymiękam...

pozdrówki
lidka


Przejrzyj resztę postów



Temat: chyba jestem winna relację...?
ciag dalszy...:
Zaros - gaje oliwne, jezioro Votomos, rzymskie ujęcie wody, juz
Rzymianie odkryli cudowna wodę Zaros , ukochane moje miasteczko,
historia mojej "wielkiej, greckiej rodziny", Voriza, monastyr
Vrontisi, Agios Nicolaos, dwa kościoły w samym Zaros, no i pierwszy
samodzielny wjazd na Profitis Iljas. Kościółki dedykowane temu
świętemu są zwykle położone w najwyższym miejscu okolicy (jest to
związane z legendą; ja słyszałam wersje, że Eljasz szedł, szedł w
głąb wyspy i w góry tak długo, aż ludzie miejscowi nie wiedzieli do
czego służy wiosło - w tym miejscu powstał pierwszy kościółek pod
tym wezwaniem). Fakt, że biedne Renault Clio aż jęknęło przy
wjeździe, ale warto było...
Agia Varvara - pępek, czyli geograficzny środek Krety, z drogi widok
na "ciastka starej kobiety" malowniczo uksztaltowane skalki jak naze
ptysie, albo paczki przekrojone w poprzek na pół
No i w końcu Zoniana Mój przyjaciel-przewodnik wcale nie chciał
tam jechać... Chyba Kreteńczykom troche wstyd i głupio z powodu
takiego niezdrowego zainteresowania, a przekonala mnie o tym reakcja
starszego człowieka, którego zabralismy po drodze - chciał jechać do
Axos - cudownie położonej wioski trochę niżej niż Zoniana, ale
dzieki temu zobaczyłam trochę wiecej....Mówił, że to bardzo przykre
co tam się stało, że mieszkańcy absolutnie się od tego odcinają, że
nie chcą aby ich kojarzono z tymi wydarzeniami. Kreta była miejscem
bezpiecznym i serdecznym dla turystów i chce aby taka pozostała.
Sama Zoniana to zwyczajne miasteczko jakich setki na wyspie, może
troche bardziej pusta, trochę blada, troche bardziej milcząca...
Blokada policyjna przy wjeżdzie od strony Anogii, policjanci z
bronia na skałach ponad miasteczkiem, policyjna blokada przy
wyjeżdzie na górską drogę w stronę południową... Tak w ogóle to
takiej ilości policjantów i samochodów policyjnych w samym
Heraklionie i na wyspie nie widziałam dotąd ani razu. Czasem na
sygnale jak na drodze z Sitii, czasem wolno jak na patrolu uliczkami
Anogii czy Zaros... Jaskinia Sfendoni - niestey zamknieta ku
rozczarowaniu pary japońskich (!) turystów, ale otoczenie juz daje
niezłą próbkę tego co pod ziemią... trzeba bedzie tu wrócić...
Moje najpiekniejsze wrażenia? El Greco, o którym juz pisałam i
cudowne, tradycyjne kreteńskie wesele w Agia Varvara. Sam ślub w
cerkwii przypominal mi troche arabski bazar. Coś dzieje się na
środku, a wokół ludzie witają się, rozmawiają, gwar jak na targu,
telefony, śmiechy, żarty, krzyki dzieci.... Nic z powagi naszej
katolickiej uroczystości. Świadek przekładający w odpowiedni sposób
ślubne opaski nad głowami nowożeńców, pop żartujący między śpiewną
recytacją religijnych formułek, trzykrotny marsz nowożeńców wokól
centrum ceremonii z akcentem na to, aby ślubne opaski nie spadły z
głów, bo to zły omen, tłum gości do składania życzeń nie jak u nas
gdzies na zewnątrz lub w przedsionku kościoła, ale w miejscu gdzie
jeszcze przed chwilą odbywała się uroczystość, cała rodzina
przyjmująca życzenia (jakieś 20 osób którym trzeba powiedzieć
przynajmniej Chronia polla i podarunki dla każdego z przybyłych
na uroczystość: cukiereczki opakowane w biały atłasowy woreczek...
Samo wesele? żYWIOŁ, żywioł, żywioł..., no i koza we wszystkich
postaciach: na zimno, na ciepło. z grilla i z ryżem, kroic należy
swoim nożem, ale kobietom dano "normalne' sztućce, no i sałatkę ))
Muzyka? Ewo, pewnie byś nazwała ją "upierdliwą" ale w tym miejscu, o
tej porze, nawet z niewielką ilością wina (ja naiwna zostałam
kierowcą )) była absolutnie super!!! Grał sławny w tej okolicy
Kalergis (o ile nie przekręcam nazwiska, poźniej plakaty z jego
nazwiskiem i zaproszeniem na koncerty widziałam w Heraklionie) i
grał dobrze. Każdy taniec ma znaczenie, jeden tylko dla kobiet, inny
tylko dla panów, a jeszcze inny tańczą wszyscy: panny na szpilkach i
małe dzieci. I to jest cudowne! Jeszcze jedna obserwacja: chcesz
tańczysz - płacisz zespołowi! Setki euro ladowały w koszyczku przy
scenie .
Jeszcze jedno wzruszenie i odkrycie: Rebetiko - obejrzałam film
Kostasa Ferrisa i... sie zachwyciłam. Teraz czas na głębsze studia
nad tym fenomenem, Azja Mniejsza - wielkie rozczarowanie i upadek
Idei Wielkiej Grecji, Pireus - miasto wypędzonych, reżim Metaksasa -
troche mam do nadrobienia z historii....
Ale wreszcie chwytam różnicę między różnymi gatunkami myzyki
greckiej, daleko mi jeszcze do swobodnej orientacji, ale teraz
wszystko przestało brzmieć dla mnie podobnie z wyjątkiem
Papakonstantinou jego kocham miłością pierwszą i niezmienną ))
ale mam nadzieję na dalsze odkrycia i fascynacje Chociazby taki
Savapoulos...no dobra, to nadal te moje smętne ballady
zaangażowane...
Jeszcze dwa wzruszenia: koncert Aleksandra Chatzisa, syna Kostasa,
cygańsko-greckie rytmy i dźwięki miłości i kafenion "To Palio Cafe"
na tyłach (uwaga kobitki!) Body Shopu w Heraklionie - świetna
muzyka, raki super jak zawsze i przesympatyczne towarzystwo ludzi
mlodych, otwartych a jednak tak cudownie przywiązanych do swojej
tradycji.
No i wróciłam... mając w pamięci górę Juhtas, czyli profil Zeusa, w
walizce kilka kilogramów książek i czasopism oraz oliwy i oliwek, a
w sercu nieutulony żal i tesknotę... Aby do maja???? zyczcie mi tego
proszę



Przejrzyj resztę postów